Start Amigdalina - B-17 - Leatril
PDF Drukuj Email

 

B-17Boeing B-17 Flying Fortress. B-17 znana pod polską nazwą Latająca Forteca.
B-17 to doskonały amerykański ciężki samolot bombowy który w czasie Drugiej Wojny Światowej niemieckim koncernom chemicznym sporo zdrowia napsuł.
Więcej pozytywnych informacji na temat tego B-17 znajdziesz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Boeing_B-17_Flying_Fortress

Tak się dziwnie złożyło że
dzisiaj rolę Latającej Fortecy w walce z rakiem i psuciem zdrowia koncernom przejęła - Witamina B17.
Inne nazwy: amigdalina - amygdalina - laetrile - letril.
Witamina B17 - to sposób na raka?
Według oficjalnej medycyny - Nie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/B17

"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa"
– dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla

Mieszkańców Zielonej Góry i okolic
Zapraszamy
do naszego sklepu

Internetowy Sklep Naturalna Medycyna Zielona Góra
Wszystkich zapraszamy do sklepu internetowego
www.sklep-naturalna-medycyna.com.pl
gdzie można kupić Pestki Moreli i inne naturalne produkty zdrowotne.

"Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc. przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany" – twierdzi dr Ernesto Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów.

Piękny tekst znaleziony na forum LekarstwonaRaka.com.pl
http://free4web.pl/3/2,165699,420428,7903260,11,Thread.html#7984585
Autor: Anonim.
Skrót - Zaczekać na dusze.


Przede wszystkim chciałbym napisać ze ogromnie was wspieram w waszej walce.
3 lata temu na raka jajnika zmarła moja matka. Wówczas szukałem dla niej ratunku ale ilość informacji o alternatywnych terapiach była znikoma. Przy pomocy chemii udało jej się zatrzymać chorobę, tylko po to żeby zaraz po jej odstawieniu nastąpiła lawinowa wznowa z przerzutami. Potem nic nie pomagało i tak historia się skończyła.

Jako ze zajmuje się rynkami kapitałowymi, miałem też styczność z branżą farmaceutyczna, zacząłem dokładnie analizować sieć powiązań jakie tym biznesem sterują. I tu obrazek jest przerażający, a raczej PRZERAŻAJĄCY.

Z punktu widzenia firm farmaceutycznych zdrowy człowiek jest absolutnie bezużyteczny. Wiem ze wielu napisało te słowa przede mną, są całe książki na ten temat. Jednak istota i siła działania tego mechanizmu przechodzi najśmielsze oczekiwania.

Fałszowane są badania, dopuszczane do obrotu leki nieskuteczne lub wręcz szkodliwe, pacjentów się nie leczy, lecz uprawia, tak aby dawali największa stopę zwrotu dla akcjonariuszy tych firm.

W naszej cywilizacji na każda dolegliwość przepisywane są prochy. Dla firm ważne jest aby były to rzeczy opatentowane i raczej nieskuteczne. Jeśli są skuteczne w walce z jedna dolegliwością, najlepiej aby powodowały jakaś inną, wtedy pacjent wraca. Tak właśnie jest z przemysłem nowotworowym - w ciągu 50 lat badan najtęższe głowy tego świata nie znalazły na to lekarstwa. To graniczy z cudem. Owszem, umiemy guza przygasić, ale powodując rozpad całego organizmu, oraz zapotrzebowanie na dziesiątki preparatów wspomagających, wszystko refundowane z budżetów państw, czytaj: naszych podatków. To trafia w ręce imperiów finansowych i tak się biznes kreci.

Dlatego jeszcze raz chce wyrazić swój podziw dla uporu jaki Pani, Pani Jolanto wykazuje w walce o swoje zdrowie i nie uginaniu się klasycznie "wypranym" z samodzielnego myślenia lekarzom, którzy chętnie by coś wycieli albo przytruli. Nie sugeruje ze są oni w jakimś spisku. Jest to po prostu jedyna wiedza jaka można zdobyć kształcąc się w tym skorumpowanym przez wielki kapitał systemie, bo to firmy finansują badania kliniczne, a na ich wynikach budowane są potem programy leczenia nauczane na poważnych uniwersytetach.

Jest tez kilka ciekawostek na które natrafiłem i którymi chciałbym się podzielić, może coś z tego będzie miało wartość dla Pani, lub dla kogoś czytającego to forum.

Pierwsza sprawa, to natknąłem się na szereg dokumentów i zapisków na temat coraz bardziej głośnej substancji o nazwie amigdalina. Jest to obecna w przyrodzie (zaraz dopowiem gdzie), niepatentowalna substancja która według niezależnych (nie sponsorowanych przez wielka farmacje) wykazuje bardzo silne własności antyrakowe. Chemicznie amigdalina składa się z dwóch cząstek glukozy, jednej cząstki tzw. benzaldehydu oraz jednej cząstki cyjanku. Te 4 cząstki gdy są połączone razem, wykazują znikoma aktywność chemiczną. Sam cyjanek jest silna trucizna, podobnie jak benzaldehyd. Z kolei cyjanek i benzaldehyd razem są 100 razy bardziej trujące niż każdy z osobna, z powodu zachodzącej synergii. I co ciekawe, w komórkach rakowych i praktycznie tylko w nich, jest wydzielany enzym który "rozpina" cząsteczkę amigdaliny, "wyjadając" z niej glukozę, która komórki rakowe się żywią. W tym momencie do nowotworowej komórki wydostaje się cyjanek oraz benzaldehyd, mordując ja na miejscu. Tak to w skrócie wygląda.

Amigdalina jest obecna prawie we wszystkich gorzkich nasionach, w szczególności w pestkach moreli, brzoskwiń, śliwek, wiśni, jabłek. Chodzi o jadro wewnątrz pestki, nie o jej drewniany pancerz oczywiście. Znana jest również pod nazwa witamina B-17, odkryta dawno temu, w latach 50 a w 70 zamieciona pod dywan przez wielka farmacje jako trucizna, właśnie z powodu obecności cyjanku. Do teraz uczy się dzieci ze pestki z jabłek są trujące. W ogromnych ilościach być może tak. Jednak jedząc ich kilkanaście dziennie skutecznie "szczepimy" się przed nowotworami. Jest o tym książka pt. Świat bez raka autorstwa Edwarda Griffina.

Druga rzecz, niezmiernie ważna. Zakładając ze metaboliczna koncepcja raka jest prawdziwa (Obejrzyj film niżej lub przeczytaj książkę), mierzenie rozmiarów guzów może być mocno wprowadzające w błąd. Koncepcja ta mówi że w większości przypadków tylko mała część guza jest faktycznie złośliwa, tzn składa się z komórek mnożących się w sposób lawinowy i zagrażających życiu. Reszta jest obojętna, stanowi na ogól jakąś pochodna tkanki na której guz się umiejscowił . Nie ma jednak właściwości rakowych, mimo że w badaniach i prześwietleniach jest widoczna jako fragment guza. Dlatego 100% wyleczenie nie musi oznaczać 100% zniknięcia guza i jest to błąd metodycznie powielany przez wspołczesnych onkologów, którzy pala chemia tak długo aż guz zniknie całkiem. Pomijając już fakt, ze chemia w pierwszej kolejności usuwa z guza właśnie komórki obojętne, gdyż nowotworowe są dużo bardziej na nią odporne. Dlatego można sobie wyobrazić chemiczne "zmniejszenie" guza w 80%, które w rzeczywistości oznacza zostawienie 20% najgroźniejszej tkanki oraz ekstremalne osłabienie organizmu. Pisze o tym dlatego ze być może Pani terapia jest daleko bardziej zaawansowana i bliska zwycięstwa niż to wynika z USG i badania rozmiarów guzów. Guz może pozostać w organizmie na wiele lat po calłowitym wyleczeniu i wchłaniać się jak blizna, lub jak blizna pozostać. Jego obecność nie musi oznaczać raka, pod warunkiem ze nie zawiera komórek faktycznie nowotworowych.

Polecam doczytanie na własną rękę. Amigdalina występuje pod nazwa Leatril (postać wyizolowana, skoncentrowana) lub witamina B-17. Wszystkie te hasła dają dużo wyników w necie. I ważna rzecz - wszystkie oficjalne źródła, tzn. związane z agencjami rządowymi i instytutami zdrowia twierdza zgodnie że jest to oszustwo.



Co do Pani prób z amigdaliną, to faktycznie jest tak że tabletki są dość obciążające dla systemu trawiennego ze względu na dużą koncentracje czystej witaminy B17. Ta potrafi uwalniać śladowe ilości cyjanku w jelitach, gdyż pewne procesy trawienne posługują się maleńkimi ilościami enzymów podobnych do tych "otwierających" w komórkach rakowych.

Nasiona jednak, są po pierwsze dużo tańsze, a po drugie delikatniejsze i łatwiej je rozsądnie dawkować. Poza tym zawierają mnóstwo cennych mikroelementów i witamin z grupy B. Żeby nie być gołosłownym ja sam po śmierci mojej mamy, po natrafieniu na informacje o B17 zrobiłem na sobie doświadczenia, żeby dowiedzieć się czy FDA faktycznie kłamie odnośnie toksyczności B17 jak przyjmowały niezależne źródła, czy nie. Po prostu nie mieściło mi się w głowie że tak daleko posunęło się lobby farmaceutyczne w USA. Z drugiej strony mając duży kontakt z giełdami, rynkami finansowymi, jak również w imię pamięci mojej mamy, chciałem to sprawdzić na sobie.

Obecnie sam jestem w stanie zjeść 80 pestek dziennie i nic mi z tego powodu nie jest. Zamierzam je zresztą jeść, gdyż po przestudiowaniu tematu wierze ze jest to skuteczna szczepionka na wszelkie mutacje. Tylko nie aż w takich ilościach. Zgodnie ze skorumpowaną przez lobby wielkiej farmacji, amerykańską agencją ds. norm żywienia (FDA) która zakazała pestek w USA chyba w 1995, powinienem po takim czymś 12 razy umrzeć, bo na przestrzeni kilku dni tyle razy przekroczyłem dawkę śmiertelną ))) Tak dla informacji odnośnie tego eksperymentu mam 36 lat i ważę jakieś 78kg - jako orientacja w dawkowaniu.

Do takich dawek dotarłem powoli, jakieś 3-4 tygodnie zwiększając, zaczynając gdzieś od 30 dziennie. Żeby ułatwić przyswajanie tego (nie musieć gryźć wszystkiego zębami, bo to dużo roboty przy takiej ilości), dobrze działa młynek do kawy. Mieli się ziarna, około 15-20 za jednym razem, aż zupełnie zamienią się w lepki proszek. To trzeba wyskrobać łyżeczką do filiżanki, dolać wody, tylko tyle żeby się zamieniło w zawiesinę (na 1-2 łyki) i wypić. Potem szybko popić czystą wodą, bo smak rewelacyjny nie jest. To można robić co 2-3 godziny, czyli jakieś 4-5 razy dziennie. Skutecznie przyjmuje się w ten sposób dużą dawkę, porównywalną z tabletkami, za ułamek tej ceny i bez drastycznych efektów.

Kolejna rzeczą na którą natrafiłem jest pasta z pestek, aplikowana miejscowo w rejonie guza, pod lekkim opatrunkiem. To już wiem tylko z relacji netowych, ale spróbować nie zaszkodzi. Tak samo zmielone pestki miesza się z niewielka ilością oleju lnianego (takiego jak w diecie dr. Budwig która też jest bardzo ciekawa) i powstałą gęstą pastę nakłada w rejonie zmiany. Sam olej przywraca gospodarkę energetyczna ciała (dr Budwig okładała obłożnie chorych prześcieradłami nasączonymi tym olejem i nierzadko samo to przynosiło poprawę), a do spółki z amigdalina - wiadomo. Amigdalina w naturalny sposób obniża tez ciśnienie krwi, co dla jednych jest dobre dla innych mniej. Ostatnia sprawa to najskuteczniejsze i najmniej objawów ubocznych maja zastrzyki z tej substancji. Najtrudniej je zdobyć i są najdroższe. Jednak jest wiele anglojęzycznych relacji w sieci w których podobnie jak Pani, ludzie dzielą się historiami kompletnych wyleczeń, wyłącznie przy użyciu pestek połączonych z mniej lub bardziej radykalna dietą.

Szalenie ważną rzeczą jest wola, ma ogromny wpływ i chociaż tej Pani nie brakuje, to polecam książkę która naukowo wyjaśnia jak to działa. Ze wszechświat jest jednością, połączoną szczególnym polem, nieskończenie szybko reagującym na wszystko co się w nim dzieje. Intencje, zamiary, życzenia, myśli maja realny wpływ na to co nas spotyka.
Tutaj link do tej książki: http://www.dobreksiazki.pl/b12587-pole-w-poszukiwaniu-tajemniczej-sily-wszechswiata.htm

Jako ze mój ojciec jest wykładowcą fizyki na uniwersytecie, zapewniam Panią ze to co w tej książce jest napisane to nie żadne ezoteryczne banialuki, tylko faktycznie nauka obecnie zajmuje się zrozumieniem naszego związku z rzeczywistościa i wiele odkryć na ten temat jest absolutnie rewolucyjnych (np. czas niekoniecznie musi płynąć do przodu, rzeczy mogą być w kilku miejscach na raz, można widzieć cudzymi oczami czy zmieniać silą woli wyniki prób losowych itd. To wszystko wynika z właściwości materii a nie z czarów czy urojeń)

Co do samych terapii, przemysłu i stopnia dezinformacji, to tak po prostu działa kapitalizm. O tym bardzo dużo mówi Griffin w tej prezentacji. Wielki kapitał znajduje taki punkt równowagi w którym najwięcej zarabia. Z biegiem czasu jest w stanie wylobbować w cholerę wszelkie humanitarne regulacje, sfałszować badania i stworzyć legislacje chroniąca jego interesy, włącznie z zakazaniem pod byle pretekstem wszystkiego co im zagraża (stad w USA jest zakaz nie tylko sprzedawania pestek, ale nawet uprawy drzew gorzkich migdałów (!) ). Ale nie ma co się poddawać temu terrorowi, tylko oddolnie, dokładnie tak jak Pani robi, informować ludzi o tym co jest możliwe czy co pomaga a co nie. Łączyć się w dobrej intencji, nie myśleć o rzeczach złych. Tylko tak można pokonać zarówno chorobę, jak i zmienić intencje wielkiej finansjery, bo w końcu na dobrych rzeczach też mogłaby zarabiać.

Pani Jolu,
Oczywiście, proszę swobodnie umieścić moje przemyślenia, ja nie bardzo miałem czas to zrobić bo jestem dość mocno zajęty. Jednak wolałbym zachować anonimowość, tzn. bez używania maila czy danych personalnych. Wynika to z mojej chęci szerzenia tej wiedzy bez żadnych prześladowań ze strony moich byłych pracodawców, jednego z wielkich koncernów farmaceutycznych. Od razu zastrzegę też że wiedza którą tu podaje nie pochodzi z mojej byłej pracy, lecz z moich własnych badań w tej dziedzinie. Nie mam również wykształcenia w tym kierunku, bo pracując w farmacji zajmowałem stanowiska związane z obsługą informatyczna, bazami danych, ewidencjonowaniem wyników badań, jednak bez wnikania w ich zawartość itp. Także chcę żeby było jasne jako kto wypowiadam się w tych sprawach - zwykły człowiek,  który straciwszy bliską osobę czuł że coś jest nie tak w sprawie terapii nowotworów, nie żaden ekspert w dziedzinie biochemii czy medycyny. To podejrzenie do spółki z moimi późniejszymi działaniami na rynkach finansowych spowodowały odkrycie całej tej paskudnej konspiracji.

 






Dalszy ciąg wkrótce.
Czekamy na przetłumaczenie pozostałych odcinków.

 
Copyright © 2017 Zaczekać na dusze. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.